Wywiad z Jutta Kleinschmidt 2017-10-24T10:22:39+00:00

Jutta Kleinschmidt – jedyna kobieta na świecie, która wygrała Rajd Dakar. Swoją przygodę ze sportami motorowymi rozpoczynała od jazdy na motocyklu. W 1994 roku przesiadła się do samochodu. W 1997 roku, jako pierwsza kobieta w historii wygrała etap Dakaru. W 2001 roku, za kierownicą Volkswagena, okazała się najlepsza w klasyfikacji generalnej.

27 i 28 października spotka się z kibicami, w ramach III edycji Międzynarodowych Targów Motoryzacyjnych Warsaw Moto Show.

Jak często wraca Pani wspomnieniami do 2001 roku i zwycięstwa w Rajdzie Dakar?

To zależy od sytuacji. W relacjach zawodowych, gdy prowadzę wykłady motywacyjne czy uczestniczę w najróżniejszych eventach, jest to oczywiście kluczowy moment. Opowiadam, jak do tego doszło, co działo się na trasie, dzielę się wspomnieniami, które są dla mnie oczywiście bardzo ważne. Ale prywatnie staram się raczej patrzeć w przód, skupiam się na przyszłości. Co nie zmienia faktu, że gdy ktoś pyta mnie o tamten Dakar, bardzo chętnie podejmuję temat.

Wielu kierowców twierdzi, że Dakar to najtrudniejszy rajd na świecie. Czy Pani podziela tę opinię?

Jest kilka porównywalnie trudnych rajdów, ale ten jest faktycznie wyjątkowy ze względu na swoją długość. Nie ma drugiej imprezy, odbywającej się w tak trudnych warunkach, trwającej ponad dwa tygodnie. Wydaje mi się także, że dzisiejszy Dakar jest paradoksalnie trochę łatwiejszy od tego, w którym przyszło mi rywalizować. Przeniesienie rywalizacji z Afryki do Ameryki Południowej mocno zmieniło warunki funkcjonowania jego uczestników. W Ameryce jest lepsza infrastruktura: można spać w hotelu czy jeść w restauracji. W 2001 roku spaliśmy w namiotach, z ograniczonym dostępem do pryszniców. Nasze obozy były przewożone z miejsca na miejsce. Z drugiej strony – to były tak piękne lokalizacje, nieskażona niczym przyroda, praktycznie niespotykana w innych miejscach.

Czym zajmuje się Pani dzisiaj, 16 lat po tamtym triumfie?

Przede wszystkim szkoleniami i wykładami motywacyjnymi. Zarówno dla grup, jak i indywidualnymi treningami. W moich prezentacjach staram się czerpać pełnymi garściami z doświadczeń sportowych. Współpracuję także z kilkoma koncernami samochodowymi, dla których testuję prototypy. Przy okazji staram się wpajać im, że są odpowiedzialni za przyszłość naszej planety i w swoich nowych konstrukcjach powinni o tym pamiętać.

W ostatni weekend października przyjedzie Pani na Warsaw Moto Show w warszawskim Nadarzynie. Co jest największą siłą tego typu wydarzeń?

Dostępność całej branży w jednym miejscu. W Niemczech jest bogata, wieloletnia tradycja targów motoryzacyjnych. To są wspaniałe wydarzenia. W jednej lokalizacji można obejrzeć nowości wszystkich producentów. Odwiedzając takie targi, od razu wiesz, co pojawiło się na rynku, a także co będzie ważne w niedalekiej przyszłości. Nie musisz przy tym jeździć do kilkunastu salonów, czy przeczesywać wielu stron internetowych. Ale oglądanie to nie wszystko. Spotykasz ludzi zaangażowanych w motoryzację, możesz wymienić się z nimi opiniami. Ja uwielbiam targi motoryzacyjne i nie mogę się już doczekać wizyty w Polsce.